- abcgrypa.pl
- Wszystkie artykuły
- Przyczyny grypy żołądkowej
Przyczyny grypy żołądkowej
Ostry wirusowy nieżyt żołądka i jelit nazywany jest potocznie grypą żołądkową. Jest ona chorobą, z którą zetknął się praktycznie każdy. Choć najczęściej nie ma ona poważnych następstw, przechorowanie jej trudno uznać za przyjemne. Głównym objawem choroby jest biegunka, która może trwać nawet kilka dni, a czasem towarzyszą jej także wymioty.
Można więc śmiało powiedzieć, że grypa żołądkowa wyłącza na kilka dni człowieka z pracy, a tak naprawdę z normalnego życia. Trzeba też pamiętać, że dla małych dzieci i osób starszych może być groźna ponieważ może doprowadzić do odwodnienia.
Rozwój choroby
Przyczyną choroby są wirusy, a najczęściej rotawirus (inne wirusy to adenowirus i norowirusy). Zakażenie przenosi się tzw. drogą feralno-oralną czyli przez skażone ręce, naczynia czy przedmioty, wodę czy pokarm a także drogą kropelkową, czyli przez drogi oddechowe. Zarazić się naprawdę łatwo, zwłaszcza że jest to możliwe od osoby, u której objawy nie zdążyły jeszcze wystąpić lub już ustąpiły. W praktyce jeżeli jeden członek rodziny zachoruje, wcześniej czy później najprawdopodobniej chora będzie cała rodzina.
Szczyt zachorowań przypada na okres jesienno-zimowy. Choroba „wykluwa” się po ok. 1-3 dni po zakażeniu. Rotawirusowe zapalenie żołądka i jelit może mieć bardzo zróżnicowany przebieg: od praktycznie bezobjawowego przez łagodny do nawet bardzo gwałtownie przebiegającej wodnistej biegunki z nasilonymi wymiotami i gorączką. Może także wystąpić ból brzucha a także osłabienie. Mimo tego, że choroba jest najczęściej kojarzona z biegunką, może ona wystąpić nawet po 4-8 dniach, a na początku głównym objawem mogą być wymioty. Czasem dolegliwościom z układu pokarmowego mogą towarzyszyć objawy zakażenia dróg oddechowych. W trakcie trwania choroby może też pojawić się czasowa nietolerancja laktozy, czyli produktów mlecznych. Jest to spowodowane niszczeniem powierzchni jelita przez wirusy, przez co nie może ono wchłaniać niektórych substancji odżywczych jak należy.
Co robić, by się wyleczyć?
Nie ma swoistego leczenie na zakażenie rotawirusem, a najczęściej żadne leczenie nie jest potrzebne. Jedyne co powinno się robić to uzupełniać płyny i elektrolity, które człowiek traci podczas wymiotów i biegunki. Specjalne płyny do nawadniania można kupić w aptece. Jeżeli nie specjalne płyny, które niestety nie są zbyt smaczne, to wskazane jest picie zimnej wody niegazowanej. Jeżeli chodzi o dzieci to czasami trudno je zmusić do picia tego co powinny. W takich przypadkach można nawadniać czymś co dziecko lubi, byle piło, ale niewskazane są napoje gazowane oraz klarowne soki, gdyż mogą one nasilić biegunkę. W razie gorączki można stosować środki przeciwgorączkowe.
W przebiegu biegunki przez pierwsze cztery godziny jej trwania warto skupić się tylko na intensywnym nawadnianiu, a potem można wrócić do normalnego jedzenia. Nie jest konieczna zmiana diety w czasie choroby na lekkostrawną. Stosowanie normalnej diety przyspiesza regeneracje chorego jelita. Oczywiście często w czasie choroby człowiek nie ma apetytu, więc nie trzeba w siebie wmuszać smażonych kotletów, ale można zrezygnować z sucharów na rzecz smacznej kanapki. Niewskazane jest stosowanie leków przeciw biegunkowych takich jak Loperamid, zwłaszcza u dzieci, gdyż przy infekcjach bakteryjnych mogą maskować objawy choroby oraz opóźnić wydalanie toksyn z organizmu. Węgiel lekarski, czyli sproszkowany węgiel aktywowany w kapsułkach, szeroko stosowany przy biegunkach, także nie jest polecany. Jego działanie ma polegać na wiązaniu toksyn bakteryjnych oraz wody. Jednak żeby węgiel zadziałał trzeba zażyć ok. 20 tabletek. Nie ma to sensu, ponieważ większość biegunek ma charakter wirusowy i wiązanie toksyn nie jest potrzebne, a za to zamiast biegunki stolec staje się nadmiernie twardy. Można stosować niektóre sprawdzone probiotyki, gdyż mogą one skracać czas trwania biegunki i pomagać w odbudowie prawidłowej flory bakteryjnej jelita. Choroba najczęściej ustępuje samoistnie po kilku dniach i nie pozostawia po sobie żadnych poważnych następstw.
Zazwyczaj nie jest konieczna specjalna diagnostyka grypy żołądkowej. Objawy są bardzo charakterystyczne i to w większości wypadków jest wystarczające do rozpoznania. Jeżeli są jakieś wątpliwości można wykonać testy laboratoryjne na obecność w kale wirusa. Warto też skonsultować się z lekarzem jeżeli pojawi się wysoka gorączka czy np. krew w stolcu, gdyż może to świadczyć o tym, że choroba wcale nie ma podłoża wirusowego lecz bakteryjne, a to często wymaga diagnostyki bardziej wnikliwej a czasem swoistego leczenia.
Jak chronić dzieci przed rotawirusem?
Poważniej może przebiegać zakażenie Rotawirusem u dzieci. Jest to najczęstsza postać zakażenia przewodu pokarmowego u dzieci między 6 miesiącem a 2 rokiem życia, w tym przedziale wiekowym przebiega także najciężej. U wielu dzieci zdarzają się powtórne zachorowania. Źródłem zakażenie są bardzo często chorzy domownicy, więc warto starać się odizolować dziecko od chorego rodzica na te kilka dni lub chociaż zasugerować chorym noszenie maseczek a przede wszystkim dokładne mycie rąk przed kontaktem z dzieckiem. Ze względu na dużą zakaźność wirusa często są także zbiorowe zachorowania w żłobkach i przedszkolach. Jeżeli w przedszkolu panuje epidemia „grypy żołądkowej” warto zostawić dziecko na kilka dni w domu bo istnieje bardzo duża szansa, że się zarazi. A może to skutkować nie tylko tym, że rodzic musi wziąć sobie wolne w pracy na kilka dni, ale czasem także tym że nasze dziecko znajdzie się w szpitalu. Wynika to z tego, że małe dzieci bardzo łatwo się odwadniają. Trzeba próbować nawadniać dziecko doustnie w domu, nawet jeżeli wymiotuje. Jeżeli dziecko nie chce pić niczego, biegunka lub wymioty są bardzo nasilone, a zwłaszcza jeżeli dziecko jest ospałe lub wręcz nieprzytomne, konieczne jest zgłoszenie się do szpitala! Ciężkie odwodnienie jest stanem bardzo poważnym, może nawet doprowadzić do śmierci!
Szczepić czy nie szczepić?
Aby uniknąć poważnych następstw biegunki rotawirusowej u dzieci, można je zaszczepić na tego wirusa. Szczepionka jest nieobowiązkowa, zalecana a co się z tym wiąże odpłatna. Jest zalecana między 6 a 24 tygodniem życia. Szczepionka na Rotawirusa jest doustna, dwu lub trzy dawkowa. Odstęp między kolejnymi dawkami powinien wynosić minimalnie 4 tygodnie. Szczepionkę można podać przy okazji np. szczepień obowiązkowych dziecka. Jest ona bezpieczna, czasami mogą wystąpić przemijające objawy uboczne w postaci braku apetytu czy rozdrażnienia. Obecnie na rynku są dostępne dwie szczepionki: Rotarix i Rota Teq. Jedyną wadą szczepienia jest bardzo wysoka cena szczepionki tzn. kilkaset złotych.
Epizod ostrej biegunki dla nikogo nie jest przyjemny. Jednak dla dorosłego zachorowanie na Rotawirusa jest w większości wypadków tylko kilkudniową niemiłą przygodą. Trzeba jednak pamiętać, że dla dziecka które zarazi się od rodzica może być to sprawa o wiele poważniejsza. Dlatego może warto pomyśleć o zaszczepieniu naszego dziecka, o ile możemy sobie na to pozwolić. Pobyt z dzieckiem w szpitalu co prawda dla nas nie jest tak obciążający finansowo, ale za to bardzo kosztowny psychicznie. Szczepionka może okazać się lepszym pomysłem na prezent dla naszego dziecka, niż kolejna zabawka.
Bibliografia
Dziubek Z. Choroby zakaźne i pasożytnicze, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2003, ISBN 83-200-2748-9
Boroń-Kaczmarska A. Choroby zakaźne w zarysie, Pomorska Akademia Medyczna, Szczecin 2004, ISBN 83-89318-35-0
Konturek S. Gastroenterologia i hepatologia kliniczna, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2006, ISBN 83-200-3188-5
Socha J. Gastroenterologia praktyczna, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 1999, ISBN 83-200-2281-9







szczepic,ale nikt z lekarzy nie mysli ze wiekszosc ludzi na to poprostu nie stac
A ja mówię - nie szczepić!!! Na tym korzystają tylko firmy farmaceutyczne, a nie nasze dzieci. Moje dziecko właśnie przechodzi tę infekcję i już żałuję, że wcześniej zaszczepiłam na rotawirusy. W szpitalach też wszystkie dzieci równo przechodzą tę chorobę, gdy infekcja opanowuje kolejne oddziały. My nie mieliśmy takich szczepień i każdy jakoś dawał sobie radę z tego typu infekcjami. Organizm musi bronić się sam, w ten sposób uodparnia się.Nie mam już cienia wątpliwości - na pneumokoki dziecka nie będę szczepić - szkoda pieniędzy. Nie dajmy się naciągać!
ja jestem za szczepieniem, 2,5letni wnuczek znowu sie zarazil,ale rodzice nie szczepia,na papierosy stac na szczepionke nie.wnuczek znowu do szpitala bo nie pije wody
popieram szczepienie moja coreczkajest zaszczepiona ale i tak choruje wlasnie siedze 4 noc z wymiotami biegunka i goraczka bez tego moze bybylo jeszcze gorzej
Szczepic czy nie? Sama się zastanawiałam?Dopóki nie musiałam jechać z 5mies córeczką do szpitala i wtedy zaczęłam żałować, bo na szczepionkę było za późno:(Ale pocieszyła mnie p.Doktor ze szpitala, że nawet dzieci zaszczepione trafiają do szpitala, to wszystko zależy od organizmu. Więc drogie panie nie panikujmy!!! Niestety mieszkamy w takim państwie, gdzie na wszystkim oszczędzają, a sami do kieszeni pchają ale najsmutniejsze jest to, że cierpią dzieci!!! A pediatrzy tylko dają ulotki i o szczepieniach nie rozmawiają, przynajmniej w moim przypadku:(((
Chciałam szczepić swoją córeczkę od rotawirusów ale cena mnie odstraszyła. Chociaż mnie stać zapłacić te 630zl nie szczepiłam jej. Za to starszego synka szczepiłam od pneumokoków i meningokoków 500zl szczepionka kosztuje. Kogo stać na takie wydatki? Za granicą te szczepionki są bezpłatne.
Nie ma czegoś takiego jak bezpłatna szczepionka. Dlaczego chce Pani bym płacił za szczepionkę Pani dzieci?
Ja zaszczepiłam swojego synka przed rotawirusami, a już drugi raz złapał to cholerstwo. Za pierwszym razem przechodził bardzo łagodnie, ale drugi raz trwa już 4 dni. Całe szczęście, że wymiotował tylko 2 razy. Lekarz polecił nam odstawić mleko, a na okres biegunki podawać Humanę HN z prebiotykami. Nadał ma biegunkę, ale nie jest aż tak wodnista jak pierwszego dnia. Ciężko zmusić dziecko do uzupełniania elektrolitów, bo te wszystkie specyfiki są tak wstrętne w smaku, że nawet dorosły nie jest w stanie tego przełknąć.
Dodam jeszcze, że wirus zaatakował całą naszą rodzinę. Trzymam kciuki za wszystkie dzieci, które muszę się teraz zmagać z tą wstrętną chorobą.
Nie wiem czy dobrze myślę, ale chyba wykluła się nowa odmiana tak zwanej grypy żołądkowej. Wymioty całkowicie nietrawionym pokarmem, totalne osłabienie i siódme poty, czasem ból głowy. To wszystko trwa 1 -1,5 dnia ale tak intensywnie, że człowiek jest całkowicie wyczerpany. Właśnie teraz od początku tygodnia cała moja rodzina to przechodzi. Pierwszy mój siostrzeniec 3 letni, później jego brat, moja siostra i szwagier, a teraz mnie dopadło. Od rana mam silne bóle żołądka i cały czas wrażenie jakbym miała wymiotować, to początek. Najgorzej przeszedł to mój syn, który wymiotował cały dzień i dosłownie leżał na podłodze w toalecie i miał dreszcze. Polecam lek w zawiesinie lub tabletkach.
Przeszliśmy dokładnie to samo - cała rodzinka plus znajomi. Jeden dzień: wymiotów, biegunek, temp. 37.5-38, ból brzucha, osłabienie. O dziwo u mnie i u męża objawy były ostre, a u naszego 8-io letniego synka najłagodniejsze - dwa razy zwymiotował wieczorem, lekki stan podgorączkowy bez biegunki - rano był zdrowy.
Moja Julcia jest już tydzień chora. Pierwsze dwa dni wymioty, a potem tylko biegunka, bez gorączki NA SZCZĘŚCIE. Zarazili się wszyscy, którzy przebywali z nią, nawet przed wystąpieniem choroby! Wczoraj byliśmy 10 godzin w szpitalu na pogotowiu, płakała bez łez i pielucha z nocy była sucha. Podali jej pół litra kroplówki z elektrolitami! Których wcześniej nie chciała pić, nie smakowały jej. Teraz wstrzykuje na siłę żeby znowu się nie odwodniła. Ciężko to przechodzi bidulka! Dieta bezmleczna i picia jak najwięcej. To tyle co można robić.
Ja niestety ma to samo. Jak to znoszą dzieci, kiedy dorosły człowiek nie wie co ze sobą w tym czasie począć. U mnie zaczęło się o 20. Trwało do 8 rano. Na przemian straszne wymioty i biegunka. Praktycznie całą noc spędziłam w toalecie. Do łóżka nie mogłam wrócić, bo wystarczyło, że zrobiłam parę kroków i wymioty wracały ze zdwojoną siłą. Mój organizm nie tolerował nawet wody, chociażby w małych ilościach. O herbacie miętowej nie wspomnę... Teraz pozostały nudności, ale bez wymiotów. Biegunka. Uporczywe bulgotanie w brzuchu. Temperatura wahająca się w przedziale 38 - 39 stopni. Osłabienie. Ból w zasadzie wszystkiego. O zgrozo.
Szczepić, nie szczepić? Oto jest pytanie, które nurtuje wielu rodziców. Otóż ja zaszczepiłam, bo myślałam, że uchronię mojego malucha przed takimi strasznymi dolegliwościami, ale niestety syn jest już drugi raz chory w ciągu tygodnia. Wydałam pieniądze i zaszczepiłam, ale na próżno.
Dzieci nieraz lepiej od dorosłych znoszą tą chorobę. W zeszłym roku najpierw zachorował mój synek - miał 11 m-cy. W ciągu doby zwymiotował ze 4 razy, lekka biegunka i zmniejszony tylko apetyt. Poza tym był pełen energii i werwy. Mnie rozłożyło 2 dni później, ale tak ze na nogach ostać nie mogłam. A teraz znów nas dopadło - znaczy na razie synka (22 m-ce): najpierw 2 x w nocy zwymiotował, raz z rana po wypiciu mleczka (po czym zaraz poprosił o banana i ten jak na razie siedzi mu w brzuszku) i tyle choroby po nim widać. Zero gorączki, pelen energii biega po mieszkaniu.
Ja zaszczepiłam moje dziecko i jestem za, wprawdzie szczepionka nie uchroni dziecko od choroby ale zmniejszy ja, i tak jest w wypadku mojej córki, męża rozłożyło, a ona wymiotuje, ma biegunkę, ale jest żywa. Tak więc drodzy rodzice szczepcie swoje pociechy!
A ja jem m&m's.
Szczepić, nie szczepić, oto jest pytanie. Szkoda, że nie podają, że dzieci karmione piersią są chronione przed rota, najczęściej karmimy nasze pociechy do 1-wszego roku życia, a wtedy jest to dla nich najbardziej niebezpieczne. Ja szczepiłam synka, bo córcia nie miała takiej możliwości (nie było szczepionki), oboje przeszli to mnie więcej w tym samym okresie, córcia miała 2 latka i troszkę, synek 21 miesięcy. Ona, pomimo tego, że nie była szczepiona, przeszła to łagodniej, a synek od tygodnia męczy się z biegunką i wymiotami. Myślę, że tak naprawdę najlepszą odporność na to świństwo daje przechorowanie, córcia podłapała teraz od synka (ma 6 lat) i zwymiotowała dwa razy, temp. 38,5, a na drugi dzień po wszystkim. Moja zdanie jest takie - cena nie jest adekwatna do jakości tej szczepionki. Zapomnieli również nadmienić, że szczepionka chroni tylko do 2 roku życia.
Ja mam to samo, ale tylko wymioty, bez biegunki, trzyma mnie już od rana, więc 12 godzin, i czuję się fatalnie. Wszystko mnie boli, nie mogę jeść, jestem osłabiona, jak próbuję chodzić, to wymioty powracają :(
Straszne to jest. Mój synek ma 5 lat. Całą noc wymiotował, co czterdzieści minut. Dołączyła się biegunka. Rano już nie wymiotował. Biegunka jest nadal. Daje mu A*** i ma tylko lekki stan podgorączkowy. Nie może spać, bo wszystko go boli. Nie wiem, jak długo to potrwa. Boję się, że zarazi się mój synek 9-miesięcy. Karmię go piersią, więc może się uchroni.
Też ma w domu rotawirusa. Załapała go moja 1,5 letnia córeczka będąc w szpitalu na zapalenie krtani. Później wróciłyśmy do szpitala z powodu rota właśnie i byłyśmy całe święta. Tydzień później trafiłam z moim 7 letnim synkiem na kroplówki. Jest to wielkie świństwo, które także i mnie dopadło i mojego męża. Dzisiaj znowu ma biegunkę najmłodsza córeczka. Nie mam już siły. Czytam wszelkie informacje w necie na ten temat. Postanowiłam odseparować dzieci. Ale co z tego jak wirus utrzymuje się 2 tygodnie. Dzisiaj robię gruntowne porządki.
Mój syn (2lata) trafił do szpitala z zapaleniem płuc, kiedy w sobotę dowiedzieliśmy się, że jest już ok i w poniedziałek możemy iść do domu, to w niedziele zaczęło się następne-biegunka. O 5 rano postawił wszystkich na sali na nogi, 15 minut później były wymioty i gorączka i tak co godzinę wszytko naraz. Początkowo nikt z personelu nie chciał nam powiedzieć co to jest, zwalając winę na mnie, że to ja nakarmiłam czymś dziecko. W poniedziałek ustąpiła gorączka i wymioty. Od soboty do wtorku dostał 4 kroplówki, w czym jedna z dodatkiem potasu. We wtorek (wczoraj) stwierdzono całkowite zakończenie choroby płuc i puszczono nas do domu. Dzisiaj jest środa 28.04.10 a syn dalej męczy się z biegunka. Wypuszczono nas tylko dlatego, aby syn na nowo nie zaraził się rota-wirusami (oczywiście nie powiedziano nam tego dosłownie) jakie panują w szpitalu. W takiej sytuacji nie był tylko mój syn, bo prawie pół oddziału. Właśnie takie warunki panują w szpitalu na Mazurach. Zamiast chwali się najlepszym i jedynym "Piknikiem Country", mogliby zrobić porządek na oddziale dziecięcym i pozbyć się mrówek.
Kiedy byłam z synkiem w szpitalu też złapał rotawirusa. Przerażona jego stanem podpytałam dr o to czy szczepić czy nie. Nie wiedziałam, że jest jednak za późno, bo szczepi się maluchy do 6 tyg. Dr powiedziała, że w zasadzie nie warto szczepić, bo po 1-szczepionka jest bardzo droga, a po 2-jest bardzo dużo odmian rotawirusów a szczepionki działają tylko na niektóre, więc w zasadzie nie ma pewności, że nie zachoruje. Zgadzam się z jedną z was-w innych krajach te szczepionki są darmowe, mało tego opieka medyczna też jest za darmo. U nas jak nie poczekasz pół roku w kolejce do specjalisty, to musisz płacić. Płakać się chce na tą naszą służbę zdrowia.
Kasy fiskalne dla prywatnych gabinetów.
chciałabym podkreślić jeszcze raz że w przypadku wymiotów/biegunki u dziecka, które mogą być spowodowane wirusem rota czy innym tego typu wirusem naprawdę najważniejsze jest podawanie elektrolitów.Najlepiej mieć zawsze w apteczce o***, rozpuścić w wodzie i małymi porcjami ale często podawać dziecku.Oczywiście należy podawać dużo płynów do picia, w początkowej fazie można odpuścić dziecku jedzenie-ważne są elektrolity i pojenie
UWażacie ze mozna uchronić dziecko przed tym wirusem???
Ja uwazam ze nie,mozna jedynie złagodzic dolegliwosci zwiazane z ta chorobą np. poprzez podanie dobrego probiotyku jak e***w chwili duzej biegunki,podawanie duzej ilości płynów,oczywiście w miare możliwości.
Ja na to właśnie choruje, nie jest to przyjemne. Ale nie zgadzam się z tym artykułem byłam u lekarza i niektóre zalecenia się nie zgadzają a nawet są wręcz odwrotne.
Mój synek przechodził rotawirusa , gdy miała 1,5 roku i dopadło go po raz drugi. Za pierwszym razem trafiliśmy do szpitala bo nie chciał pić i był już w połowie odwodniony. Dorosły wie , że musi pić , ale jak takiemu małegu dziecku wytłumaczyć, że jest to konieczne. Wypisali nas po trzech dniach bo nie stwierdzono rotawirusa, i wróciliśmy z powrotem po dwóch dniach już z rotawirusem.( nie wiem czy zaraził się w szpitalu, czy po prostu wirus się tak długo rozwijał bo mogą się rozwijać nawet do 72 godzin ). W sobotę 4.12,2010 powtórka z rozrywki, synek ma 3 latka. Wymioty, bóle brzucha trafilismy na oddział, wypisali nas do 3 dniach i dzisiaj 7 grudnia ( o 15 wyszliśmy ze szpitala ) sytuacja sie powtarza, mały od 24 ma biegunkę i to na pewno rotawirusową bo juz to przechodziliśmy ) I jak tu nie narzekać na naszą służbę zdrowia?? wypisali go mimo, że rok temu było to samo, nie czekali ano dnia dłużej. Dodam, że wszyscy którzy mieli z małym kontakt zachorowali także, jedni łagodniej to przechodzili, jedno męczą się jeszcze. Synek na razie miał 3-4 razy biegunkę więc czekamy do rana i dzwonimy do jego lekarza, chyba , że się nasili to jedziemy na izbę bo pić nie chce mi wcale.
Witam, nie jestem pewna czy mam grype zoladkowa. co prawda dr tak stwierdzila jednakze jakos patrzac na Wasze opisy moja jelitowka jest...lajtowa. biegunki nie mialam, jedynie dwa razy po zjedzeniu pol bulki po jakims czasie bylam w toalecie. jedynie co to mam okropne boleści brzucha. momentami jest mi niedobrze, ale nie tak do przesady. i tyle z moich objawow. czy myslicie ze to moze byc rowniez jelitowka tylko lagodniejsza? a moze to jakas trudniejsza niestrawnosc(jak sadzi moja mama).
pozdrawiam i prosze o pomoc :)
Witam serdecznie wszystkich, których sytuacja przywiodła na tę stronę... U nas sprawa zaczęła się kilka dni temu, ale dopiero teraz odkryliśmy co jest faktyczną przyczyną problemów - wcześniej każdy z osobna podejrzewał, że zjadł coś niepewnego. Zeszłej nocy ja wraz z mężem oraz babcią rozchorowaliśmy się na potęgę i cierpimy do tej pory, dwa dni wcześniej chorowała ciocia z dziadkiem - wszyscy w rodzinie mamy te same objawy: wymioty i biegunkę. Teraz wszyscy z niepokojem obserwujemy naszego 15 miesięcznego szkraba, który (póki co i oby tak zostało) nic sobie nie robi z obecności "zarazy" w domu i hasa sobie w najlepsze i tylko mojego mleka domaga się częściej - ale to weekend więc jego prawo... To już drugi taki epizod w naszym domu, ale wtedy ja cierpiałam mniej i "ochroniłam" małego, może scenariusz się powtórzy ;) A co do szczepionki, to nie szczepiłam z przekonania i mam coraz poważniejsze podstawy by sądzić, że słusznie nie dałam zarobić koncernom, gdyż szczepieni rówieśnicy rozchorowali się mimo szczepienia, ale już dawno nie są karmieni piersią..
Pozdrawiam wszystkich cierpiących!
Dodaj nowy komentarz